piątek, 8 marca 2013

ULICA SZCZUPACZA ,wiślane pieśni o Płocku

Przeglądam się w dyskretnej czarno-białej tonacji otwieranych stronic. Każda z nich to inny obraz, wspomnienie, bliskie mi osoby. Jedynie rzeka pozostała wierna, nie odeszła ode mnie, choć jej powab jest już inny ale wciąż jest przyjazny. Wiersze, które towarzyszą mi w tej przygodzie tęsknoty wraz z fotografiami tamtego świata sprawiają, że na nowo powracam. Do moich wydm nadwiślańskich, wierzb i starych wędkarzy łowiących z poczciwych bambusówek pospolite płocie. Pozwoliłem się zniewolić. Usidlić pięknu i prostocie rzecznej mojego miasta.

Okładka tomiku poezji Macieja Woźniaka z fotografiami Cezarego Dzięcielskiego.
 Tomik poezji w wydaniu Macieja Woźniaka i towarzyszącym im fotografiom  autorstwa Cezarego Dzięcielskiego z ''Ulicy szczupaczej' zachwycił.mną głęboko. A naprawdę rzadko się to zdarza jeśli chodzi o współczesną poezję. Odnalazłem w niej te dobre intencje zrodzone z potrzeby czegoś wznioślejszego aniżeli echo pustych zdań zapisywanych z próżności. Czuję, że właśnie tak jest z tym tomikiem.

Odnajduję w nim wiele oryginalnych metafor i zwyczajnych ludzkich odruchów pamięci -o ludziach, miejscach i tajemnicach. Zapewne znanych samemu twórcy. Choć sądzę, że byłoby to dosyć krzywdzące dla niego jak i tych, którym poświęcił chwilkę swojego czasu. Łapiąc w sieci słów ich cienie. Wisła jako główna bohaterka tej poezji, a także okoliczne samotnie Wykowa, Brwilna albo samego Płocka metaforycznie staje się jednym. Znaczy to tyle, że gdziekolwiek się znajdujemy, rzeka wciąż będzie przy nas.

Wszystko to oczywiście moje subiektywne odczucia. Jeśli byłoby inaczej jaki sens miałaby poezja, literatura, czy sztuka? Dzięki nim możemy wkraczać w sfery nam bardziej czułe, intymniejsze, prawdziwsze.

Jeden z wierszy tomiku ''Ulicy szczupaczej''.
 Tomik pt. '' Ulica szczupacza, wiślane pieśni o Płocku'', wydany przez Płocki Ośrodek Kultury I Sztuki w Płocku z czystym sumieniem chcę wszystkim polecić. Jest on dobrym zwiastunem dla wiślanych spraw. Nadzieją na to, że dzika Wisła pozostaje w naszych sercach. Jego skromna objętość- 50 stron niech was nie zmyli. Nie o ilość tutaj chodziło ale o przekaz. Jeśli chodzi o mnie będzie mi towarzyszyć w moich wiślanych wędrówkach i zawsze mieć swoje miejsce w moim plecaku...

2 komentarze:

  1. Nie ma to jak leszcze piszą o szczupakach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Leszczyki najlepsze z patelni- smażone :)

    OdpowiedzUsuń