poniedziałek, 21 listopada 2011

Gulczewo k. Płocka w gm. Słupno

Jest to miejsce szczególne.Tam przeplatają się wszystkie okresy historii zarówno te dotykające spraw ludzkich i rodzinnych a skończywszy na kartach regionalistycznych.Gdy w czasach wieków XVI - XVII na terenach Rzeczypospolitej zapoczątkowano przemiany własnościowe,które dawnemu rycerstwu polskiemu pozwoliło stać się posiadaczami ziemskimi-nastąpiła zmiana stylu życia.Liczne przywileje królewskie,oraz zaciągane zyski z pańszczyźnianych folwarków ich właścicielom umożliwiły na zmianę,fundamentalną,aby obronny gródek z wieżą na kopcu usytuowany,zastąpić dworem.
W ten sposób budowano chałupy stylem przypominające dworkowate budynki modrzewiowo-dębowe z portykowymi ganeczkami.Te parterówki często manifestowały szlacheckie ambicje gospodarza. Szczególnie zaś na Mazowszu-tzw. szlachtę zaściankową.
Dopiero w połowie XVIII w. obok dominujących dworków drewnianych poczęto budować pierwsze murowane siedziby szlacheckie.Taką budowlą był pałac w Gulczewie.
Ruiny budynku przypałacowego z XIX wieku
Pierwotnie dobra gulczewskie były własnością książęcą,potem duchowną.W początkach XIV w. przechodzą one na własność rodu Prawdziców ,którzy przejmują nazwisko Gulczewskich vel Sieprskich (wywodzących się z ziemi zawkrzeńskiej).W latach 1372-1415 dziedzicem Gulczewa był Andrzej,kasztelan płocki syn Jana Sowca-kasztelana dobrzyńskiego,którego jego trzej bracia : Mikołaj,Stanisław i Dobiesław kolejno po sobie pełnili funkcje biskupów płockich.
Ogólnie rzecz ujmując przedstawiciele tej rodziny prócz stanu duchownego zajmowali wiele innych,nie mniej ważnych urzędów.Piastowali godność kanclerzy,podkomorzych,chorążych a na starostach skończywszy.Dzięki ich mądrości i zapobiegliwości takie miasta jak Sierpc zawdzięczały im znaczny rozwój handlu oraz powstanie pierwszych cechów rzemieślniczych.Nawet budowę murowanych kościołów.
Jednym z nich był Andrzej Sieprski,wojewoda rawski i dożywotni starosta płocki (zm.w 1572 r.)Za jego życia Gulczewo było jego główną siedzibą.Był stronnikiem królowej Bony.Płock zawdzięczał mu dalszą odbudowę zamku ze zniszczeń i zaniedbań poprzedników,budowę mostu łączącego zamkowe wzgórze z miastem.Co ważne zagaszenie lokalnych konfliktów z ludnością starostwa...Jego dziad noszący takie samo imię dowodząc wojskami mazowieckimi w 1503 roku u stóp grodziszcza w Proboszczewicach w bitwie rozbija wojska krzyżackie.Zatem widać ogromne talenty i rozwagę tejże familii szlacheckiej dla naszego regionu.
Dobra gulczewskie obejmują Działyńscy.Już wówczas stoi tam dwór,następnie pałac i karczma.Dzieje się to w połowie XVII wieku.Poprzez małżeństwo Anny z Działyńskich z Michałem Zdzisławem Zamoyskim wojewodą smoleńskim -włości przejmują Zamoyscy.Ciekawostką jest,że już wtedy większość pałaców i dworów budowano " na godzinę 11 ",czyli tak,aby ich frontowe fasady miały światło słoneczne ,gdy słońce jeszcze nie dobiega południa.Sposób taki był niezwykle praktyczny,wszystkie pokoje o pewnej porze dnia miały oświetlenie ! Na Mazowszu płockim siedziby szlacheckie najczęściej rozmieszczano w odległościach nie większych od siebie jak dwie godziny marszu lub pół godziny jazdy konnej.(np. Gulczewo-Mirosław-Miszewko).Zapewne dla niesienia sobie wzajemnej pomocy w razie pożaru lub innego nieszczęścia.
W 1813 roku dziedzicem Gulczewa zostaje Stanisław Dębowski,pułkownik WP .Po latach zostaje on kupiony przez rodzinę Bontempsów w 1820 roku.Staje się ono gniazdem rodzinnym.Piotr Karol Bontemps jest osobą kontrowersyjną i niejednoznaczną.Jako generał i inżynier staje się twórcą przemysłu zbrojeniowego dla wojsk polskich w okresie walk w Powstaniu Listopadowym z carską Rosją.Pochowani z żoną Różą Eleonorą Monfreull w kryptach imielnickiego kościołka...
W Gulczewie mieszkał także przez dwa lata poeta Stanisław Dinheim Chotomski(1897-89).Od 1909 roku Gulczewo jest w rękach Sztembartów,którzy przejmują majątek po Wolibnerach.W końcu w roku 1926 dobra kupuje Jerzy Kazimierz Sztembart.
Staw ze słynnym klonem i głazem narzutowym.Tutaj dziedzic wypłacał pracownikom pobory za pracę
Warto tu wspomnieć o przypałacowym parku krajobrazowym.Założony w drugiej połowie XIX w. dla rodziny Bontemps,przekształcony w latach 1897-1899 według projektu Teodora Chrząńskiego dla Wolibnerów.Krajobrazowo-romantyczny:dziś mocno przerzedzony.Z wykorzystaniem faliście ukształtowanego terenu,częściowo uformowanego w końcu XIX w.Z dwoma stawami połączone ze sobą.Jeden z nich kolisty z wysepką ,na której ponoć żeliwny postument z ok. poł. XIX w. z czterema kolumienkami.Pierwotnie z nastawą i daszkiem ;na murowanym z tynkowanym cokole zbliżonym do kwadratu.Cały park ma około 8,20 ha powierzchni.Znajduje się pod prawną ochroną konserwatorską. Absolutnie nieskuteczną.
Ślady po schodach pałacowych wewnątrz budynku
 Drzewostan parku to dwustuletnie pojedyncze okazy klonu-jaworu,jesiona oraz lip.Zdarza  się także kasztan z topolą białą ,grabem. Olsza porasta wysepki na stawach.Na obrzeżach parku rośnie sosna i tzw. akacja.
Ciekawostką historyczną -nie sprawdzoną są posłuchy o zatopionej w wodach stawu armacie lub czołgu. Przy stawie rośnie sędziwy klon a pod jego koronami leży ogromny głaz narzutowy.Według relacji mieszkańców-ostatni dziedzic Gulczewa (Sztembart)wypłacał swoim pracownikom pobory za pracę.Co znamienne tylko lini męskiej.Małżonki,choć pracowały równie ciężko nie miały prawa do osobistego odbioru płacy.Informacja zweryfikowana!
Historia Gulczewa jest niezwykle ciekawa. Boli fakt,że po przymusowej parcelacji ,pożarach,oraz grabieżach zniknął kolejny obiekt historyczny.Kilka lat temu osobiście widziałem jak okradano cegły z opuszczonego pałacu gulczewskiego...Bezczelnie i to w biały dzień.Gdzie jest konserwator zabytków,władze gminy Słupno? Czasem mam wrażenie że z premedytacją i świadomie niszczy się zabytki kultury materialnej po naszych przodkach.Zaciera pamięć po rodzinach szlacheckich i ich roli w naszym kraju.To bardzo smutne i wręcz żałosne.
Staw zabytkowy w gulczewskim parku
Czy zostaną nam tylko Wawel i warszawskie Łazienki? Ilu jest cwaniaków,którzy wzięli pod udawaną ochronę pałace,dworki i zamki ,tylko po to by wyłudzić dopłaty na ich remonty? Zapewne setki....A państwo polskie,gminna władza i wójtowie udają,że wszystko jest w porządku. Po prostu brakuje słów i ma się chęć naostrzenia bagnetu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz