czwartek, 11 kwietnia 2013

Wyprawa w poszukiwaniu MOCY- spływ Artura Michalskiego Wisłą

                      '' Wolność zawsze istnieje. Wystarczy zapłacić cenę.''
                                                                          - Henry De Montherlant 
                                                                                                 Carnets 1957

Każda droga może mieć cel lub ona sama pozostanie celem w sobie. Tak mogę określić to, co robi Artur Michalski płynący samotnie kajakiem z Krakowa do Gdańska rzeką Wisłą. Jego samozaparcie i konsekwentne dążenie do celu w szczytnej sprawie mocno mną poruszyło.Wypłynąwszy 3 kwietnia spod Wawelskiego Wzgórza z pewnością zdawał sobie sprawę ze skali trudności, ale nie odpuścił...

Artur Michalski w Płocku - godz. 21.30...
Jako inicjator wyprawy wiślanej pod nazwą W poszukiwaniu Mocy promującą kajakowy projekt realizowany przez Fundację  Promocji i Rekreacji KIM na rzecz osób niepełnosprawnych chce dać przykład, że można pokonać własne bariery. Chodzi tu przede wszystkim o ograniczenia fizyczne spowodowane chorobą człowieka jak i jego zdolnością samoakceptacji. Wiary w to, że pomimo osobistej tragedii jest się w stanie podźwignąć i na nowo dać sobie szansę na normalne życie.

Dowodem tego stał się spływ Wisłą zaplanowany na 9 dni na którym Artur postanowił, że będzie zatrzymywać się wzdłuż wszystkich nadwiślańskich miejscowości i zbierać listy od każdego, kto zechce mu je przekazać. W ten sposób akcja nazwana LIST W BUTELCE  ma się przyczynić do spopularyzowania idei jaką jest zebranie funduszy na  dwudniową wyprawę Wisłą pod koniec czerwca dla chętnych osób niepełnosprawnych. Sama butelka z zawartością listów po dopłynięciu do morza zostanie wyrzucona w jego toń, z nadzieją, ze znalazca odczyta jej zawartość i da znać, iż dotarła w dane miejsce. W ten sposób ziści się przesłanie projektu. Warto zaznaczyć, że sama butelka jest z bardzo grubego szkła , aby uniknąć jej rozbicia i zanieczyszczenia środowiska przyrodniczego.

Butelka z listami z przesłaniem dla znalazcy i świata...
Treść przesłania w butelce została przetłumaczona na kilka języków i kto zechce, może się z nią zapoznać na oficjalnej stronie wyprawy Artura Michalskiego :
http://www.listwbutelce.info.pl/content/wyprawa-w-poszukiwaniu-mocy

Fragment przesłania przetłumaczony na język obcy.
W poniedziałek wieczorem na przystani wodnej klubu Morka w Płocku  miałem zaszczyt przywitać Artura z grupką płocczan. Było to długie i pełne emocji wyczekiwanie zważywszy na późną porę oraz niebezpieczeństwa z tym związane. Nocą rzeka jest bardziej zdradliwa, mniej widoczna i po prostu niepoznana. Trzeba pamiętać że Artur pokonywał jeden z najdzikszych odcinków Wisły Środkowej pełnej mielizn, łach i kęp. Do tego zmęczenie potęgować mogło jakiś rodzaj nieostrożności i nieuwagi. W końcu o 21.30 dostrzegamy wyłaniającą się z czarnego mroku sylwetkę wodniaka. Wyczerpanie na twarzy naszego bohatera wiele mówiło, lecz poczucie humoru trwało przy nim wiernie... Miło było zobaczyć człowieka wielkiego serca, uścisnąć mu dłoń, pomóc podczas wysiadania na brzeg.

Artur wyczerpany po dopłynięciu do Płocka.
Po przeniesieniu kajaka do hangaru klubu wodniackiego, ogarnięciu się i zdawkowych pytaniach o stan zdrowia pozostawiliśmy Artura sam na sam ze sobą, żeby jakoś odtajał. My w tym czasie oczekiwaliśmy kajakarza w lokalu pod nazwą TAWERNA z gotowym posiłkiem dla znamienitego gościa. Naturalnie korzystając z wolnej chwili i fotografując słynną butelkę z listami :) Dzięki życzliwości właściciela lokalu TAWERNA pana Leszka Bartosika Artur mógł liczyć na porządny posiłek i godny nocleg.

Krótki wywiad dla płockiej telewizji.
Podczas rozmowy z królem Arturem dowiedzieliśmy się o jego dotychczasowych przygodach, niespodziankach pogodowych i anegdotach na temat pewnego dziennikarza z ogólnopolskiej rozgłośni. radiowej. Opowiedział też o sobie i motywach jakimi się kieruje- płynąc Wisłą kajakiem. Nasz podziw rósł z minuty na minutę... W trakcie rozmów Artur zdradził nam, iż swój spływ dedykuje także osobom chorym na depresję. Przytoczył przy tym smutną historię pewnego człowieka mającego wszystko- pieniądze, dobrą pracę, znającego kilka języków obcych, kochającą żonę i dzieci a pomimo tego człowieka głęboko nieszczęśliwego, po kilku próbach samobójczych.

Następnego dnia o godzinie 8.30 rano zaplanowano spotkanie Artura z mieszkańcami naszego miasta i z lokalnymi mediami. Płock nie zawiódł ! Przybyła szkolna młodzież, płoccy wodniacy, rzecznik osób niepełnosprawnych w osobie p. Tomasza Gorczycy oraz sami zainteresowani. Czasem być płocczaninem - to powód do dumy. Rzeczą, która najbardziej utkwiła mi podczas tego spotkania było pewnego rodzaju zakłopotanie ''pogromcy królowej polskich rzek'' faktem tak dużego zainteresowania jego spływem. Myślę, że świadczy to o wysokiej kulturze osobistej Artura oraz przesłankach jakimi się kieruje na co dzień.

Nasz bohater podczas spotkania z mieszkańcami Płocka.
Tomasz Gorczyca- rzecznik osób niepełnosprawnych w płockim ratuszu na spotkaniu z  kajakarzem.
Po kilkunastu pytaniach o warunki i zagrożenia na poszczególnych odcinkach wiślanego spływu, Artur wraz z wieloma uczestnikami spotkania musiał upychać listy płocczan do butelki- tak wiele ich napisano. Może jest w naszym mieście jakaś tęsknota ku  DOBRYM MIEJSCOM MOCY ? Ukryte pragnienia, które chcemy przesłać w świat, aby zwolnił, zatrzymał się i zapomniał o egoizmie. Naprawdę chciałbym, żeby tak się stało...

Najpiękniejsza płocka Wisła.
Wyprawa w poszukiwaniu MOCY  Artura Michalskiego w grodzie książąt mazowieckich znalazła podatny grunt. Osobiście widziałem entuzjazm kilkorga osób, zaangażowanie i dobrą energię przelewającą się dla ''Króla rzek''. Zebrani na nabrzeżu mogliśmy jeszcze zrobić sobie pamiątkowe fotki i pożegnać kajakarza w dalszą część wodnej drogi. Słońce tym razem  nie zawiodło.

Przygotowania do odpłynięcia...
Tuż przed pożegnaniem...
Już kierunek- Włocławek , pod nieszczęsnym molo w Płocku....
                                                     
Odpływa...
Kilkanaście godzin później z wiarygodnego źródła dowiedziałem się o gehennie naszego podróżnika jaką przeżył na Zalewie Włocławskim. Gdy Artur odpływał z Płocka pogoda była wręcz wymarzona. Jednak już w okolicach Murzynowa wzmogły się fale na pół metra i wiatr. Przez cały ten czas aż po zaporę we Włocławku nasz łowca przygód zmagał się z przeciwnym wiatrem, który spowodował, że do Włocławka dotarł około godziny 17.00... [ z Płocka wypłynąwszy ok. 10.00]. Pragnę zauważyć, że takich niewygód nasz kajakarz nie zaznał na dzikim odcinku Wisły między Warszawą a Płockiem !

Zupełnie wyczerpany i z obolałymi dłońmi z bąblami na skórze dotarł pod Nieszawę późną nocą.  Jego zła passa i tam go nie opuściła, gdyż zdany na łaskę i niełaskę u okolicznych rolników szukał bezpiecznego schronienia. Jakimś cudem przyjęła Artura pewna rodzina  użyczając mu swój teren. Jak zgubna jest ingerencja człowieka w wiślaną przyrodę- pokazuje uregulowany odcinek między Płockiem a Włocławkiem. Erozja dna Zbiornika Włocławskiego, zniszczone brzegi, tzw. cofka oraz podmywanie wysokiego brzegu pod Dobrzyniem n. Wisłą, świadczą o destrukcji na okoliczne tereny. Niszczy pradawne, tradycyjne rybołówstwo oraz kulturę szkutniczą. Oby nigdy więcej takich idiotycznych projektów hydrotechnicznych !

Wczoraj Artur dotarł do Tczewa. Dziś jest ostatni dzień spływu. Kierunek Gdańsk a potem wypłynięcie na pełne morze i wyrzucenie butelki z listami. Miejmy nadzieję, iż bez niepotrzebnych perturbacji i niezaplanowanych niespodzianek. 


Stowarzyszenie TRADYTOR objął patronat nad wiślanym spływem kajakowym Artura Michalskiego.

============================
=============================================

1 komentarz:

  1. Faktycznie, gdy nieco mocniej wieje ten zalew to dla każdego wioślarza maskara. Tylko żeglarze się cieszą, choć chyba też nie do końca.

    OdpowiedzUsuń