wtorek, 18 czerwca 2013

Nieznane oblicza rzeki Wkry

Rzeka Wkra jest prawobrzeżnym dopływem Narwi o całkowitej długości 250 kilometrów. Jej źródła znajdują się na bagiennych zmeliorowanych terenach w województwie warmińsko-mazurskim na wschód od jeziora Kownatki. Górny odcinek tej rzeki nazywany jest Nidą, zaś pod Działdowem i poniżej jest określana jako Działdówka. Ta właściwa Wkra oznaczana jest dopiero na Mazowszu, dokładniej w okolicach Żuromina aż po jej ujście do Narwi pod Pomiechówkiem. Fakt, że jej 166 kilometrowy odcinek płynący przez północne Mazowsze otulone jest jego opieką świadczy o ważności Wkry dla tego regionu.

Faceci nie płaczą :)


Jeden z zakoli na Wkrze.
Głównymi dopływami Wkry są: Szkotówka, Mławka, Łydynia, Raciążnica, Płonka, Naruszewka oraz Nasielnica. Wszystkie wymienione rzeki należą do typowo nizinnych cieków krainy mazowieckiej. Lecz to Wkra zachowała z nich największą naturalność ze swoimi starorzeczami, odnogami, szerokimi zakolami i meandrującym biegiem nurtu. Jej brzegi, niezurbanizowana dolina i tereny rolnicze zajmują często piękne rozwinięte ekotony olszowe. Zachowały się tutaj także ginące [są po prostu wykarczowywane...] w innych częściach naszego kraju zbiorowiska  okrajkowe-  np.płaty roślinności krzewiasto-łąkowej. Drzewostany wierzbowe z domieszką dębu, jesiona, brzozy i klonu urozmaicają nadrzeczne urokliwości. Dzięki nim rzeka na niektórych odcinkach przypomina o swojej dawnej dziewiczości. Stwarzając warunki dla gniazdowania ptactwa wodno-błotnego. Obrywy skarp są dogodnymi siedliskami dla koloni jaskółek...
Norki nadrzecznych jaskółek- coraz rzadszy widok na polskich rzekach...
Rzeka Wkra w południowy skwar lata.
W wodach Wkry odnotowano kilkanaście gatunków ryb. W jej górnym biegu stwierdzono płoć, jelca, kiełbia i piskorza. Zaś środkowy odcinek rzeki zajmują już: brzana, kleń, lin, leszcz i okoń. Spotyka się także miętusy, karpie i amury, które uciekły z prywatnych hodowli podczas wezbrań rzeki ze sztucznych zbiorników wodnych. Z ssaków widywane są bóbr i piżmak. Interesującym aspektem czystości wód Wkry są rzeczne małże- szczeżuje.  Żyją one w piaszczystym i wartkim nurcie rzeki z dala od siedzib ludzkich. Co nie znaczy, że Wkra jest oczyszczonym ciekiem w którym bez obaw można zażyć bezpiecznej kąpieli. Są miejsca o przejmującym brudzie i mętnym nieprzeniknionym dnie nieopodal  mijanych wsi.

Szczeżuja- rzeczna małża.
Nasze krasule :)
Na brzegach rzeki widywane są nasze łaciate krasule, dzięki czemu tworzą sielską atmosferę polskiej wsi, za którą prawie wszyscy gdzieś tęsknimy. Korzystają one z letniego słońca, wylegując się pod ocienionymi koronami drzew czy brodząc w wodzie. Dla prawdziwego wodniaka ich widok jest nielada przyjemnością
co przejawia się tym, że uśmiech nigdy nie znika z jego twarzy. Jest w tym coś z romantyzmu tak bliskiego niejednemu z nas.

W zeszłą sobotę wraz z kilkoma przyjaciółmi uczestniczyłem w spływie kajakowym po Wkrze. Był to mój pierwszy taki wypad po tej rzece, o której wiele razy słyszałem, że jest przyjazna i bezpieczna. Warto zaznaczyć,że ponad połowa z uczestników spływu popłynęła na kajakach po raz pierwszy w życiu... Chłopaki spisali się na medal i jakoś sobie poradzili :) Tym bardziej, że długość spłynięcia wyniosła ponad 29 kilometrów! Zaczęliśmy w miejscowości Bieżany u podnóża gospodarstwa agroturystycznego, skąd patrzyły na nas pomnikowe dęby-wypływając wynajętymi kajakami lokalną odnogą Wkry. Zaś całość kończąc w Glinojecku. Ten środkowy odcinek rzeki okazał się nader pięknym meandrującym i przebogatym w unikalne krajobrazy.

Za zakrętem zakręt...
Tutejsi władcy rzeki :)
Nasz kajakowy szlak był typowo męskim wypadem ludzi zafascynowanych swoimi rodzimymi stronami. Jako płocczaninowi miło było mi obserwować autentyczną miłość do tych terenów moich kumpli, którzy stamtąd się właśnie wywodzą. Piszę to z pełną odpowiedzialnością. Nie chciałbym nigdy zadrzeć z kimkolwiek z nich, bo mogłoby to się dla mnie źle skończyć :) Wszak mazowiecka zadziorność i uparte trwanie przy swoich racjach jest znana w całym kraju! Tutaj poznałem co to ''MAŁA OJCZYZNA'' w sercach dojrzałych mężczyzn...

W miejscowości Strzegowo spotkała nas jedyna przenoska na jazie nieistniejącego młyna wodnego.Szczególną wartością natury kulturowej są pozostałości po tym starym młynie [dziś prezentują się w całej okazałości jego piwnice oraz koła młyńskie]. Obecnie to, co się zachowało odrestaurowano i powołano tam do życia Centrum Kulturowo-Historyczne ''Kantor młyński''. Przy udziale Państwowego Instytutu Geologicznego w Warszawie i władz gminy Strzegowo  funkcjonuje tu wiele ekspozycji jak np. '' Czas mamuta'', przybliżający świat epoki lodowcowej. Stąd obecność nieopodal faktorii wyniosłego pomnika mamuta. Naprawdę warto obejrzeć to niezwykłe miejsce. Wśród wystaw czasowych prezentowane są tam - kultury: romska i żydowska.

Fragment strzegowskiej faktorii- fontanna z nawiązaniem do młyńskiego koła.
Pod mamutem ludziki trzy :)
Sądzę, że nie raz skorzystam z zaproszenia tutejszych Mazurów na kolejne spływy. Chciałbym lepiej poznać walory nadwkrzańskich zakrętasów rzeki. Może jak przyjdzie odpowiedni czas samotnie popłynąć po jej zaułkach i odnogach, bez pośpiechu- delektując się swobodą chwili. A jak się powiedzie ów zamysł po prostu  odkryć je ze znajomym kanuistą :)

Panowie, dziękuję za gościnę.

6 komentarzy:

  1. A pod prąd z powrotem dalibyście radę?
    Mocny jest prąd na tym odcinku?

    OdpowiedzUsuń
  2. Darku, prąd jest raczej powolny, choć na niewielkim silnym bystrzu mocno nas zaskoczył. Ogólnie raczej powrót byśmy odpuścili z faktu zbliżającego się wieczora. I niektórzy mieli już dość:) Ja bym spróbował,wrócić, lecz odbiór kajaków umówiony był w Glinojecku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo :), tak pytałem, bo jak prąd niezbyt mocny, to można zrobić tańszy spływ z tym samym miejscem startu i mety.

      Usuń
  3. Sławku ! Dziękuję Ci za wspaniały opis rzeki, która płynie w moich rodzinnych stronach. Rzeczywiście jest urzekająca ! mam nadzieję że niedługo popłynę z Wami ponownie tą rzeką.

    OdpowiedzUsuń
  4. No, no patriotyzm lokalny w niesamowitej odsłonie. Zaciekawiło mnie i podbudowało. :))
    Greenway

    OdpowiedzUsuń
  5. Witajcie.
    Jurku, pisanie o twoich rodzinnych stronach to dla mnie była spora radocha :)
    Dzięki, że pomimo swoich obowiązków, pojawiłeś się i mogliśmy pogadać.
    Droga Greenway, tak to jest z tubylcami, trza uważać co się mówi, bo można dostać po głowie:) A serio mówiąc- lokalny patriotyzm uważam za niezwyczajną formę umiłowania miejsca w którym się mieszka lub urodziło. Jak z twoją łąką...
    Darku, spływik Wkrą jest na tym odcinku zupełnie realny!
    Serdeczności dla Was !!!

    OdpowiedzUsuń