poniedziałek, 25 maja 2015

W Biskupicach duchy przeszłości

W tym miejscu był cmentarz- na polu rzepaku.
Jest taka mała wioseczka pod Drobinem w powiecie płockim o nazwie Biskupice. Położona pośród rozległych pól i sosnowo-olszynowych lasków. W zasadzie tereny te nie wyróżniają się jakimiś wybitnymi walorami turystycznymi, jeziorami, rzeką i cennymi zabytkami sztuki. Jest jednak coś, co zaskakuje przybysza; żywy duch przeszłości.
Kamień z fragmentami daty zmarłego.
Całość kamienia.
Podczas przechadzki po wsi  starsze mieszkanki okolicy wskazały nam ukryty w wysokich trawach podłużny kamień z resztkami zatartych napisów. Jak się okazało był  nim stary postument nagrobka, którego rolnik przypadkowo odkrył na swoim polu. Postanowił on przenieść kamień na skraj pola, aby go nie zniszczyć i by nie przeszkadzał w dalszych pracach ornych. Jak się zaklinały napotkane panie, w miejscu, gdzie teraz rośnie rzepak znajdował się nieduży cmentarzyk grzebalny z połowy XIX wieku [?]. Dziś nie ma po nim śladu. W ludzkiej pamięci także niewiele już pozostało. Na kamieniu zdołaliśmy jedynie rozszyfrować imię z nazwiskiem zmarłego i niepełny rok jego śmierci:
                                                                  ŚP
                                                  STANISŁAW PUDLIK
                                                              UM.18??
Informacja o nekropolii mocno nas zaskoczyła, zważywszy na fakt, że do pobliskiego Drobina jest ok.5 kilometrów. Trudno określić powody jego powstania oraz długość funkcjonowania, tym bardziej, że brak źródeł na ten temat. Cóż, pozostaje zatem odnotować ten fakt, jako ciekawostkę regionalistyczną. Może kogoś zainteresuje jego historia i poszpera w  jakichś dokumentach?
                                                               
Figurka z 1899 roku - a za nią wspomniane pole.
Na skraju owego pola rzepaku stoi piękna figurka z 1899 roku, przy którym z lewej strony leży ciekawy kamień z wgłębieniem. Podejrzewamy, że mógł on leżeć przed cmentarnym wejściem, lub uchodzić za rodzaj ''chrzcielnicy''. Ale to tylko bezpodstawne domysły.  Kamień jest bardzo interesujący.

Tajemniczy kamień obok figurki...
Niewielu wie, że w Biskupicach zamordowano 5 lutego 1170  roku płockiego biskupa Wernera. Jak sama nazwa wskazuje okoliczne dobra należały do biskupstwa płockiego. Co mnie osobiście nie dziwi- kler zawsze potrafił dbać o swoje...  Energicznie popierał on akcje misyjne w Prusach, [!!!] ale ich szczegółów znów dobrze nie znamy. Nie rozpoznano też dobrze udziału biskupa w kilku fundacjach, które potem łączono z jego imieniem. O wieś Szarsko- dzisiejsze Karsy, która należała do biskupstwa płockiego, toczył się spór z niejakim kasztelanem Bolestą. Dokonawszy zaciągu wśród Prusów, kasztelan wysłał przeciw biskupowi oddział pod wodzą swego brata Bieniasza, który pojmał  Wernera we wsi Biskupice i tutaj go zabił. Tak mniej więcej wyglądają fakty.

Herb biskupa Wernera-fotografia z fryzu płockiej katedry. Zdjęcie wykonał Andrzej Bobola Muszalski.
Dziś wiemy, jak wyglądały ówczesne misje chrystianizacyjne w Prusach. Mieczem i toporem...  Nie dziwota zatem, że Prusowie z ochotą przystali na zbrojny wypad przeciwko komuś, co siłą zmuszał ich do poddaństwa i nawracania.na chrześcijaństwo. Przy okazji można było coś złupić. Biskup Werner pochodził znad Mozy lub z Burgundii. Zatem niemiaszek. W Płocku na stolicy biskupiej zasiadał w latach 1156-1170. Był wpływowym człowiekiem, o czym świadczy jego pobyt w 1161 roku na zjeździe w Łęczycy, a także w latach 1165-66 posłowanie do Fryderyka Barbarossy. Po powrocie z tegoż posłowania przywiózł do Płocka relikwie św. Zygmunta szerząc jego kult. w grodzie nad Wisłą. Jak wspominają niektóre źródła był również osobistym kapelanem Salomei, wdowy po Bolesławie Krzywoustym. Ponoć wywodził się z rodu Porajów-Różyców, ale to już bardziej bajeczka.

Po mordzie w Biskupicach na Wernerze uznano gościa za męczennika. Nagle u jego grobu, miały miejsce jakieś cudowne wydarzenia.  Dopiero w połowie XIII wieku anonimowy płocki kanonik spisał relację o śmierci biskupa  Poniżej przedstawiam ciekawy fragment kazania pasyjnego bp. Piotra Libery podczas nabożeństwa ''Gorzkich żali''  w 1 niedzielę Wielkiego Postu w bazylice katedralnej w Płocku o Wernerze i losach jego zabójców:

''Niestety, w 1170 roku, w Biskupicach koło Drobina, zostanie zamordowany, a opis jego męczeństwa i czci grobu tu, w katedrze, znajdzie się we wspomnianej Złotej legendzie, w rozdziale zatytułowanym Cronica Plocensis – "Kronika Płocka". Jak pisze jej autor - jeden z płockich kanoników, "czcigodny ojciec" Werner poniósł śmierć z rąk Bieniasza, brata wojewody Bolesty, kiedy obejmował w posiadanie przyznaną mu wedle prawa wieś Szarsko/Karsko, którą tenże wojewoda uważał za swoją własność. Za ten czyn arcybiskup gnieźnieński (Zdzisław?) rzuci klątwę na Mazowsze, Bolesta zaś, wyrokiem sądu Bolesława Kędzierzawego, owinięty w tkaninę nasyconą woskiem, w metropolitarnym Gnieźnie zostanie spalony. Zabójca Bieniasz w końcu, ucieknie albo, jak chce Złota legenda, "ziemia go pożre".

Cóż, chrześcijańskie miłosierdzie widać jak na dłoni...

Wokół postaci biskupa Wernera jest wiele niejasności i pytań.  W moim przekonaniu jest mocno wybielona i daleko jej do wspominanej świętości.  Jednak śmierć, która nastąpiła w Biskupicach wyróżnia tę niewielką wioseczkę na płockim Mazowszu od innych jej podobnych. Warto, aby lokalna społeczność znała tę historię i szczyciła się nią. Jest częścią tożsamości.



Korzystałem z poniższych źródeł:

http://plock.gosc.pl/doc/2365713.Zapomniany-meczennik
http://pl.wikipedia.org/wiki/Werner_%28biskup_p%C5%82ocki%29
http://www.historycy.org/historia/index.php/t89167.html
http//galeria.plock 24

  




9 komentarzy:

  1. Czołem Sławku
    Ciekawostki
    Byś wstawił cmentarz na tradytora, może się ktoś zainteresuje tematem.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć Piotrze.
    Z chęcią bym coś na Tradytorze zamieścił,tyle, że to, co w poście opisałem z fotkami to wszystko,co posiadam. O wiedzy nie wspominając... Jak widać, dość powierzchowna o cmentarzyku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z duza doza prawdopodobienstwa jeden z licznych cmentarzy cholerycznych - choc tam mozna znalezc tylko wyjatkowo nagrobki. Jest ich dosc sporo, po czesci (szczegolnie tych starszych) nie zostaly zadne slady w pamieci mieszkancow. Trzeba sie nieraz dosc dobrze nagimnastykowac, zeby dotrzec do jakichs zrodel. Innym sladem moze byc "trop" protestancki - tj. pamiatka po ewangielikach, ktorzy ew. przez pewien okres mogli zamieszkowac te okolice i nie byli chetnie widziani na katolickich cmentarzach. Przeczy temu raczej imie i nazwisko - ale wszystko jest mozliwe. Jesli nekropolia znajduje sie na terenie uzytkowanym dzis rolniczo, to na gooogle - maps ew. da sie odkryc jej rozmiar - "plamy" . pozdr daka

    OdpowiedzUsuń
  4. Mądra uwaga. Gdyby to był cmentarz choleryczny, jakaś karawaka by się ostała. Ale jest figurka- wszystko możliwe.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nawiasem piszac - biskup Werner pochodzil z Bambergu we Frankonii - dzisiaj pn Bawaria. Z Malonne w Maasland przybyl nad Wisle jego poprzednik biskup Aleksander. Werner z Plocka byl mi. zalozycielem klasztoru cystersow Dobrilugk (Dobraluca) na Luzycach (dzisiaj Brandenburgia) na zlecenie swojego krewniaka, markgrafa Luzyc Dietricha II z dynastii Wettynow, notabene ziecia Boleslawa Krzywoustego. Z dynastii Wettynow pochodza dwaj pozniejsi krolowie elekcyjni August II Mocny i jego pociecha August III........

    OdpowiedzUsuń
  6. Raczej nie czuję z tego powodu radości. Wspomniani przez Ciebie niby królowie płodzili bękartów i niemieckie interesy poszerzali.. Skutki elekcyjnych ''wyborów'' .

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest o duzo bardziej zlozone. W historii nie ma miejsca na radosc i smutek ....wyrzuc moze na poczatek podreczniki do historii z czasow peerelu. Gomulka mianowicie juz dawno umarl. Pomijajac to ze jestes w zakresie tych bekartow ofiara pruskiej propagandy......:))))

    OdpowiedzUsuń
  8. :))) legenda glosi, ze August II Mocny splodzil 300 dzieci.
    http://historia.wp.pl/strona,3,title,300-nieslubnych-dzieci-Augusta-II-Mocnego,wid,17183141,wiadomosc.html

    W rzeczywistosci mial wg. zrodel historycznych 11 - z kilkoma damami ale ilosc w miare normalna....jak na goscia, ktory z zawodu byl krolem. Pozostale 343 bachory dorobiono mu na dworze pruskim, w czym miala udzial Wilhelmina von Preußen - corka krola Prus ("krola w Prusach" wlasciwie) Fryderyka Wilhelma I - siostra Fryderyka Wielkiego. Ktorej ojcem chrzestny byl ....wlasnie August II Mocny. Chrzesniaczka rozpuscila te zywa do dzis plotke w czasie ostrego konfliktu miedzy Saksonia i Prusami o hegemonie w Cesarstwie Rzymskim Narodu Niemieckiego. Bo Niemiec to wlasciwie wtedy jeszcze nie bylo. Chodzilo o zdyskredytowanie rozwiazlosci saskiej i kontrast z purytanska, protestancka poboznoscia owczesnego dworu pruskiego. Funkcjonuje do dzis - czego jestes najlepszym dowodem....:)) Pociecha "ojca 354 dzieci" czyli August III Gruby mial nieco wiecej przychowku, bo sztuk 15 (tylko 11 przezylo okres dzieciecy) ale za to wszystkie z ta sama zona......ultrakatolicka Maria
    Jozefa, ktora moglaby byc wzorem Matki Polki gdyby nie byla Austriaczka.....
    pozdr


    OdpowiedzUsuń