niedziela, 14 lutego 2016

Ujrzeć Cię

Prawie każdy człowiek Tęskni. Pragnie świata, który jest mu bliski, gdzie ukochana osoba jest jak świt rozpraszający resztki nocy. Kiedy w tej tęsknocie zauważa jak bardzo jest dla niego ważna. Jedyny Przyjaciel. W tym przypadku, dziewczyna z koszem owoców  w jakimś starym sadzie uśmiechnięta i szczęśliwa.Gdy patrzy na Ciebie i chce, żeby ją przytulić.



Bycie z kimś, kto bez słów wyznaje, że Cię kocha. To tak niewiele i w zasadzie wszystko. Człowiek, gdy jest świadomy swoich dojrzałych uczuć, wie, że takiej sile nikt nie podoła. Mogą mu wmawiać, że głupi, odebrać mu dach nad głową a nawet go upokorzyć. Lecz nigdy do końca zniszczyć. Człowiek, który nie ma nic, może stać się najbogatszą osobą we wszechświecie. Ktoś, kto nigdy nie kochał, w życiu tego nie pojmie.


Ten wiersz napisałem spontanicznie, potokiem wylanej kaskady myśli z moich uczuć.Dedykuję go pewnej dziewczynie znad tęczy w deszczu...  Gdzie jest przestrzeń, spojrzenie, ciepło oraz dłoń spleciona z dłonią. Żywioł Bogini Kupały.

                                             Wołanie do Ciebie.

Ujrzeć Cię w odbiciu lustra zielonej herbaty
Przy dębowym stole w nabrzmiałej ciszy spragnień
Gdy Twoje wzgórza dotykają utkanego z żądzy  nieba
Z wpatrzonymi oczyma przez okno na skutą lodem rzekę.

Kiedy trzymasz w dłoniach małą filiżankę tęsknoty
Pragnę skrycie abyś spijała z niej drobnymi łyczkami rozkoszy
Z nocnej sukni fałdek z lekka zsuwających się tylko dla mnie
Przy zazdrosnym tykaniu zegara jesienią wiszącym na ścianie.

Chcę objąć falistość Twych bioder klękając na kolana w trawie
Kiedy cała drżąc opadasz woalem mgieł z budzącego się poranka
Na otwarte kielichy kosaćców skrzących się w rosie na brzegach
Gdzie babcia szeptucha przemawia dobrą wyrocznią w  świętym gaju .

Uciec z Tobą w rzeczny nurt czasu skradanego na samotnej wyspie
Gdzie spina ją wiszący most z pnączy naszych nieustannych wtuleń
W pościeli z czerwonych rosiczek z kropelkami łezek jak dzika pokusa
Ustami wyszeptywanej wierności która staje się zawierzeniem dusz .

Jesteś miłośnym ukryciem rudzika w korzeniach mądrego wiązu
Klangorem żurawi w gonnym lesie łęgowym  z szalonego amoku
Sunącą łupinką łodzi  co wpływa w dal szerokiego zakola obłędu
Gdzie bez obaw można się tam rozbić o ścianę skarpy w zatraceniu.

Rzeczna przestrzeń jest jak warkocz swobody który znika za horyzontem
Jest deszczem słów podczas smutku księżycowego fioletu w nocy
Chcę się z nią scalić po świty Twojego oddechu jeśli pozwolisz
Być jej drobną umalowaną częścią z siwego włosa na mojej skroni.

                        Dobrzyków dn. 05.02.2016 r.  

Życzę Wam, abyście zawsze żyli w zgodzie z samymi sobą. Bez niewoli, bez strachu o jutro. Z dobrą, kochaną osobą obok.
























4 komentarze:

  1. Dobre!
    Nic tak nie smakuje jak cierpiący poeta :)

    Ena

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoje życzenia zawierają zasadniczą sprzeczność. Miłość jest formą zniewolenia i żródłem troski o kochaną osobę.
    Wolność i beztroska nie chodzą w parze z miłością.
    Trzeba wybierać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A jeśli Dwoje ludzi odnajduje w miłości własną wolność i do tego nie jest zaborcza wobec siebie, daje także margines swobody, to uważam, że taki stan w niczym nie koliduje. Owszem, takich osób jest garsteczka. Ale są. Znam cudownych siedemdziesięciolatków, którzy po dwóch dniach poznania wzięli ślub. Są razem do dziś... Już pół wieku.

    OdpowiedzUsuń