poniedziałek, 4 listopada 2013

Dzięcioł czarny- książę olsów i łęgów

Śmierć i kres jest częścią przyrody. Obalone drzewa, murszejące kłody i złomowiska konarów przewieszone przez strumienie i rzeki. Wszystko to ma w naturze swoją kolejność i czas. Czy to oznacza, że bezużytecznie tracą one na ekologicznej wartośći? Właśnie dzięki takim naturalnym czynnikom ptaki dziuplowate odnajdują dogodne miejscówki na wykucie nowej dziupli-jak ma to miejsce wśród dzięciołów. Również zwierzęta mogą się tam ukryć lub wykocić w spokoju-np. rysie, odchować młode-np.dziki czy mieć dobrą bazę pokarmową-np.drapieżniki.





W naturalnym lesie spotkamy gatunki roślin, grzybów, śluzowców i porostów, gdzie w monokulturach wszechobecnych sośnisk raczej nie mamy szans ujrzeć. Tym charakteryzuje się prawdziwy las, rzeka albo moczary. Dzikością lubo wtórnym procesem zdziczenia.




Do takich gatunków ptaków, które odpowiadają za czynniki naturalne w leśnej przyrodzie jest dzięcioł czarny-największy z europejskich dzięciołów. W Polsce jest on objęty ochroną ścisłą jako gatunek narażony na wyginięcie. Ten wyjątkowy dziuplak posiada jeszcze inną pożyteczną cechę pośród ptaszej familii. Podczas wykuwania sobie dzuplisk na złożenie jajeczek -wiele z nich pozostawia on opuszczonych, A to sprawia, że mniejsze ptactwo, które nie może znaleść sobie gniazda na wychowanie piskląt korzysta z tych dzięciolich prezentów. Z faktu, że w polskich lasach wycina się stare, spruchniałe drzewostany, w których  dziuple powstały na wskutek warunków atmosferycznych-burz i deszczy drobna ornitofauna ma notoryczny problem z odnalezieniem takich miejsc. I nawet zawieszanie budek niewiele czasem pomaga...Dzięcioł czarny jest zatem niezbędnym gatunkiem, dla przetrwania takich gatunków ptaków.

W okolicach Sierpca miałem okazję dokładniej zapoznać się z tym ptakiem. Niestety w czasie swojego wędrowania po tamtejszych kompleksach leśnych znalazłem go martwego. Był to młody sosnowo-brzozowy las ze śladami bytowania człowieka. Mam tu na myśli sterty eternitu i opon samochodowych... Po dokładnych oględzinach stwierdziłem, że zgon ptaka nastąpił z przyczyn naturalnych , choć nie wykluczam jakiegoś zatrucia.


Na pierwszy rzut oka, stan ptaka nie budził zastrzeżeń, skrzydła były w porządku, czarny intensywny połysk budził zaufanie co do ogólnej kondycji . Nie widziałem także jakichkolwiek ran, okaleczeń i zagojeń po czyimś ataku. Mimo to śmierć ptaka musiała mieć jakiś powód.


 Za każdym razem mocno przeżywam utratę rzadkiego gatunku ptaka w naturze, więc udokumentowałem go na zdjęciach. Jeśli ktoś będzie zainteresowany informacją, gdzie go odnalazłem, udzielę dokładnych namiarów. Do dzięcoła czarnegp mam wielki sentyment. Od dziecka miałem możliwość obserwowania jego niesamowicie widowiskowych zalotów, [w jarze Pisencja w Płocku ]i w lasach okolic Brwilna. Jest także mistrzem pozostawiania po sobie śladów, po wykuwaniu pni chorych drzew. Pod takim drzewem nierzadko góruje kopczyk drew na których żerują rzadkie chrzcząszcze. Ktoś, kto lubi owady może je podziwiać w spokoju.

Rozkuta stara brzoza w Jarze Pisencja.
Gulczewka w Jarze Pisencja - zimą 2012r.
Najwspanialsze wspomnienia z czarnym księciem lasów olszynowych mam jednak podczas jego rywalizacji o tereny lęgowe z dzięciołem zielonym w Jarze Pisencja...  A polegały one na tym, że obaj rywale wzajemnie się ''ganiali'' po pniach drzew. Jakby się chcieli nawzajem przechytrzyć Niekiedy  ten spektakl trwał po 30 minut i postronnemu obserwatorowi wydawał się nader wesoły. Dla nich była to jednak walka o władanie terenem w danej części lasu. Od tamtego czasu wszystkie dzięcioły  darzę niesłabnącą sympatią.

7 komentarzy:

  1. Piękny to ptak i pożyteczny. :)
    Greenway

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięcioł którego spotkałeś mógł paść goniony przez jakiegoś drapola. Pikawka jemu nie wytrzymała. Upalnym latem spotykam takie padnięte ptaki, jeśli nie z przegrzania to z nadmiaru wysiłku w trakcie ucieczki. Mogłeś zaczaić się gdzieś w pobliżu i zorientować czy nic po niego nie wróci. Niewykluczone też że najadł się halucynogennych larw chrząszczy, mrówek czy innych krocionogów i "odleciał na zawsze..." :)
    Wrzuć fotkę na przyroda.org w dziale zwierzaki zdechlaki, tam są detektywi od takich przypadków. Może po prostu jest to młody ptak, (tegoroczny lęg), który odbył lokalną migrację i niestety nie znalazł wystarczającej bazy żerowej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ichtiofauna nie mieszka w dziuplach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za wykazanie mi błędu-już poprawiłem. Ale ptaki od ryb chyba pochodzą ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W języku polskim raczej się używa określenia awifauna, a najlepiej było napisać małe lub drobne ptaszki, ładniej brzmi i kłopot z obcymi nazwami z głowy :)

      Usuń
  5. Co do tego dzięcioła, to ja myślę, że mógł się czymś zatruć. Wyczekiwałem w ukryciu ponad 2 h i nic. Więcej czasu po prostu nie miałem, bo do Płocka spod okolic Sierpca jest spory kawałek. A ja na rowerze... Pies w domu i obowiążki. Zatem nie wiem jak zakończyła się historia naszego księcia.
    Ciekawe co piszesz, z początku też sądziłem, że go jakiś drapieżca pogonił . Ma to sens -serducho nie wytrzymuje i klopsik.:( Podaj proszę na majla jakie gatunki ptaków znajdujesz martwe w twoich leśnych okolicach. Zaintrygowałeś mnie :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Widziałem też przypadek kiedy drwal powalił drzewo a gołąb wyleciał z gniazda które na nim było. Był w szoku i nie zauważył szyby. Kręgosłup złamany, na szybie został "orzełek". Smutne jest to że pracownicy utrzymujący zieleń w mieście są niewyedukowani w takich sprawach. W lesie widywałem najczęściej małe ptaki śpiewające. Częściej udaje mi się znaleźć kopczyki piór i pierza lub wiewiórczej sierści. Leżą na ziemi,pod rozwidloną gałęzią grabu. Pewnego razu wdrapałem się na sterczące korzenie powalonego dębu. Znalazłem tam sierść wiewiórki. To wszystko działalność kani rudej i puszczyków. No i niestety, zeszłej zimy, ślady walki psów z lisem tuż nieopodal lasu. Mnóstwo wydartej lisiej sierści. Samego lisa nie było więc może uciekł. Wiem że miejscowi wypuszczają w nocy psy które wałęsają się po wsi.

    OdpowiedzUsuń